• Wpisów:65
  • Średnio co: 24 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 20:20
  • Licznik odwiedzin:4 315 / 1648 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Niestety, to nie żarty. Postanowiłam, że już nie będę prowadziła bloga. Po prostu mi się znudziło i ostatnio nie mam o czym pisać. Nie będę przecież tutaj wylewała łez, wyrzucała z siebie nie wiadomo co, bo nie o to tu chodzi w tym blogu.
Dziękuję Wam Wszystkim, że byliście ze mną do końca i przepraszam, jeżeli Was zawiodłam

Może jednak jeszcze powrócę do swojego bloga, ale to jest mało prawdopodobne... chyba że mnie mocno zachęcicie
 

 
No i minęły mi dwa pierwsze tygodnie stażu. Zaczęłam od psychiatrii, czyli z grubej rury. Ale okazało się, że nie jest tak stresująco, jak na studiach. Wręcz przeciwnie. Przekonałam się, że zazwyczaj jest w miarę spokojnie, raz więcej się dzieje, raz mniej, ale póki co jestem zadowolona. Lekarze bardzo sympatyczni, większość pacjentów też spoko. Ja głównie obserwuję specyfikę pracy na psychiatrii. Więcej obserwuję niż coś robię, ale w miarę upływu czasu będę więcej działać. Co do czynności to ja badam chorych, pomagam pisać zlecenia i obserwacje, uczęszczam na poranne wizyty i czasem też do poradni zdrowia psychicznego (PZP). Byłam też parę razy na oddziale psychiatrii dziennej.

Już nie żyję samą medycyną jak przez ostatnie 6 lat. Nie denerwuję się już tak bardzo, mniej się martwię na zapas, stresy też stopniowo się u mnie redukują. Mam przede wszystkim więcej czasu wolnego, czyli nie uczę się tak dużo jak na studiach. Małe odmóżdżenie przed robieniem specjalizacji Mam więcej czasu dla rodziny i kotków, nadrabiam zaległości książkowe, a czytam ich ostatnio jedną po drugiej.

Mam nową torebkę i kurtkę

A co najlepsze: zmieściłam się w spodnie, które jeszcze rok temu zrobiły mi się za ciasne, bo się trochę "zapuściłam" na ostatnim roku.
Nie spoczywam jednak w laurach, bo wybieram się za ok 3 tygodnie na pierwszą, darmową konsultację do dietetyczki do NaturHouse. Zapisałam się przez internet. Nigdy wcześniej nie byłam u dietetyka, a chcę z ciekawości się dowiedzieć jak wygląda taka wizyta u specjalisty od żarcia ^^ Jak pokażę jej dzienniczek żywieniowy i aktywności fizycznej spisany z MyFitnessPal, może znajdzie u mnie jakieś błędy? Nie gwarantuję, że uda mi się wytrzymać 3 tygodnie bez cheat meala/cheat daya, niemniej jednak zauważyłam, że w tygodniu mniej jem niż w weekend. A do pracy idę na piechotę, więc to też jakiś dodatkowy ruch. No i dużo łażę w tym szpitalu i czasem zdarza się, że np. o 10.30 miałam zaplanowane zjeść II śniadanie, lecz w tym czasie coś wypadło i musiałam zjeść godzinę później. Pierwszy posiłek zawsze jem przed wyjściem, a to kiedyś już Wam pisałam.

Może ktoś z Was kto już był u dietetyka podzieliłby się wrażeniami? Bo ja tak trochę idę w ciemno i nie bardzo wiem czego się spodziewać...

W grudniu mam rozdanie dyplomów i chcę dobrze się prezentować. Muszę zainwestować w dobrą sukienkę, taką, żebym nie musiała się wstydzić oglądając potem zdjęcia. Bo ja generalnie nie lubię się oglądać w lustrze ani na zdjęciach niestety A ta uroczystość to szczególny dzień i zależy mi, żeby pokazać się z jak najlepszej strony.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W październiku znowu zrobię 30 Day Yoga Challenge, ale tym razem z kanału "DoYouYoga". 4-5x w tygodniu będę ćwiczyć z Jillian Michaels (program "Shred it with Weights" - naprzemiennie lvl 1 i 2), tj. w te dni, kiedy nie mam dyżurów.
Czyli taki trening: najpierw Jillian 30 minut, potem joga 15-20 minut.
A 2x/tyg. będę musiała siedzieć do 20.00 w szpitalu, więc na wieczór w domu bym zrobiła samą jogę.

Dzisiaj na śniadanie smoothie - przepis w poprzednim poście. Smakowało, super A mama się krzywiła, jak to "jadłopiłam", nawet nie spróbowała, a już... ^^

Na lunch - omletoplacek:
60g zielonego groszku z puszki
2 jajka
1 marchewka
przyprawy: pieprz, zioła prowansalskie, papryka ostra
zmiksowałam wszystko i usmażyłam na patelni na oleju kokosowym. Taki placek zjadłam z dwoma ogórkami kiszonymi.

Spróbujcie kiedyś

Dzień wcześniej będę robiła śniadania do pracy, bo rano muszę wstać bardzo wcześnie i mam czas tylko się ubrać i wyszykować, nic więcej. Pracuję od 7.00 do 14.35; więc wychodzę z domu koło 6.30.
Dobrze, że jest na oddziale w pokoju lekarskim mikrofalówka Także będę miała możliwość zjeść coś ciepłego - odgrzać obiadek w czasie dyżuru ^^ Miłe ^^
  • awatar Pani_Kota: Fajny ten omletoplacek, wykorzystam ten przepis na pewno :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W tym tygodniu musiałam sobie zrobić badania lekarskie przed stażem: RTG płuc, krew i mocz. Nic mi aktualnie nie dolega, ale bałam się, że mam jakąś "ukrytą chorobę" - niepotrzebnie Wszystko mam w normie, także już jestem oficjalnie przyjęta do pracy, jutro pierwszy dzień.
W szpitalu, w którym będę pracowała, będzie 7 stażystów, w tym ja Jutro się dowiem od jakiego oddziału zacznę. Jutro mam być na 7.00 Więc dzisiaj wieczorem przygotuję drugie śniadanie (jeszcze nie wiem co, przepis podam jutro) i składniki na pierwsze śniadanie, bo jutro rano przed wyjściem chcę przyrządzić szybkie pożywne smoothie:
50g jarmużu
25g kaszy jaglanej
200g kefiru naturalnego Tesco
natka pietruszki
+ jakiś owoc
zobaczymy czy ten przepis wypali, sama go wymyśliłam i mam nadzieję, że można łączyć zielone ze słodkim Fotki raczej nie cyknę, bo rano nie będę się bawiła w fotografa. Będę się zbierać do pracy i nakarmić kociaczki ^^

W końcu jednak się jeszcze nie zważyłam we wrześniu, może niedługo się odważę stanąć na wagę. Widziałam aptekę niedaleko naszego domu, gdzie można się zważyć i sprawdzić zawartość tkanki tłuszczowej. Niestety, nie można już sprawdzić ile ma się np. mięśni tak jak to zrobiłam w warszawskim Calypso.

Ale moja mama zauważyła, że zeszczuplałam. Nogi mam już odrobinę cieńsze, jednak nadal chcę się wysmuklić. Moją motywacją jest, żeby się dobrze prezentować na rozdaniu dyplomów w grudniu.

Dzisiaj zrobię ostatni dzień 30 Day Yoga Challenge z kanału YT "Yoga with Adrienne".
Joga dużo mi pomogła, dzięki niej jestem jakby spokojniejsza i mniej czasu siedzę na dupie i chyba też joga rzeczywiście pomaga wysmuklić ciałko Jestem zadowolona z efektów - zmieściłam się w jeansowe spodnie, które były na mnie jeszcze niedawno za ciasne, jak przytyłam na ostatnim roku studiów.
Nie zrezygnuję z jogi (tym razem będę ćwiczyła inne filmiki z YT, jeszcze nie wiem jakie - może Wy macie jakieś ulubione? Plis, jakbyście się mogli tym podzielić ze mną? ^^), ale na siłownię już raczej nie będę chodzić. W październiku poćwiczę w domu, a jak dostanę pierwszą wypłatę to rozważę opcję wykupienia karnetu. Mam w domu ciężarki 3kg, które są już dla mnie za lekkie i ćwiczenia z nimi to żaden wysiłek
Może zamiast karnetu na siłkę powinnam zainwestować w cięższe ciężarki? Proszę, napiszcie mi w komentarzach. Dziękuję z góry za pomoc.

Jutro się jeszcze odezwę, papa
  • awatar Pani_Kota: Skoro chcesz się wysmuklic to może nie kupuj większych ciężarów tylko zapisz się na zajęcia ze stretchingu, no i dieta jest ważna (ale to sama wiesz)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wiem, że już za późno, ale mój dzień jeszcze się nie skończył.

Chcę się Wam przyznać, że dzisiaj sobie pozwoliłam na deser po obiedzie, akurat do serialu na Jedynce o sułtanie Sulejmanie, który ostatnio śledzę

Nie liczyłam go do Fitness Palu. Przecież dzisiaj ćwiczyłam mocne cardio, poświęciłam też chwilę na jogę, więc mogłam sobie coś zjeść wbrew zasadom redukcji A tak to inne zwykłe posiłki już zapisywałam w apce.

Nie, to nie były żadne słodycze. Ja jak cheatuję to nie jadam ciastków ani nic co ma nadmiar węgli.

Mamy akurat w domu orzechy włoskie. No to przy telewizorze bawiłam się dziadkiem do orzechów i wyciągałam orzeszki ze skorupek. Nie opychałam się nie wiadomo jaką ilością, lecz nie ważyłam i nie liczyłam kalorii.

Orzechy są bardziej sycące niż ciastki, i nie trzeba ich dużo, żeby się porządnie nimi najeść. Lepiej zjeść tłusto niż słodko, żeby się cukrzycy nie nabawić przy okazji.

Następnego cheata może zrobię w przyszłym tygodniu? Zobaczę jak mi się zechce ^^


  • awatar Pani_Kota: Cheat meal kojarzy mi się raczej z jakimś zdrowszym fast foodem typu pizza lub hambaks :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej
Długo się wstrzymywałam z pisaniem tego posta. Ale w końcu musiałam się za to wziąć. Przecież napisałam kiedyś, że to zrobię, więc nie chcę teraz złamać obietnicy

Ten post będzie długi, wiem, ale może uda Wam się wytrwać do końca?
Tak więc życzę powodzenia

1. Mam na imię Daria.
2. Mam teraz 25 lat.
3. Jestem spod znaku Barana.
4. Mój kolor włosów: ciemny blond.
5. Mój kolor oczu: trudno powiedzieć... ale napisałabym, że niebieskie/zielone/morskie
6. Mam 156 cm wzrostu.
7. Najbardziej lubię: czytać, grać na kompie, słuchać muzyki oraz spać
8. Ostatnio polubiłam: jogę.
9. Nie lubię: kłócić się z kimś albo być świadkiem czyichś kłótni.
10. Nie lubiłam: języka polskiego w szkole.
11. Mieszkam w: domu.
12. Moje ulubione zwierzęta: koty
13. Mój ulubiony kolor: nie mam ulubionego. Ale akurat wolę ciemne i stonowane niż jaskrawe
14. Mam słabość do: gorzkiej czekolady i mieszanki studenckiej.
15. Lubię pić: kawę.
16. Lubię jeść: jajka pod każdą postacią (gotowane, jajecznicę, omleta).
17. Mój największy posiłek: śniadanie
18. Kolekcjonuję: przepisy kulinarne (w fooderze)
19. Kiedyś byłam fanką: Britney Spears, Gorillaz
20. Ostatnio mam fazę na: słuchanie ścieżki dźwiękowej do Hobbita
21. Moje ulubione sklepy: Biedronka, Tesco, Empik
22. Męczą mnie: zakupy ciuchowe i butowe
23. Największą przyjemność sprawia mi: robienie komuś innemu przyjemności i pomaganie im
24. Moja ulubiona bajka z dzieciństwa: Sailor Moon/Czarodziejka z Księżyca oraz Dragon Ball
25. Moja ulubiona gra komputerowa: Dungeon Siege 2 (a jeszcze lepszy dodatek: Broken World)
26. Moja ulubiona książka: "Mroczna Wieża" S. Kinga
27. Generalnie lubię czytać: książki fantasy i kryminały oraz prasę (głównie o zdrowym odżywianiu i fitnessie), artykuły naukowe dot. jedzenia i ruchu.
28. Moja ulubiona gra na facebooku: Candy Crush Saga
29. Moja ulubiona aplikacja: MyFitnessPal
30. Kiedyś chciałabym: napisać książkę
31. Moja ulubiona piosenka: "Last Goodbye" z Hobbita
32. Moje ulubione ciuchy: tuniki
33. Nie lubię ubierać się w: obcisłe rzeczy
34. Chciałabym kiedyś zwiedzić: Japonię
35. Najbardziej lubię oglądać w sklepach: sportowe ubrania i akcesoria oraz kosmetyki do ciała
36. Rozśmieszają mnie: parodie filmów na YT (program IVONA)
37. Poszłabym kiedyś: na dobry kabaret
38. Cieszę się, że: skończyłam studia
39. Boję się: obcych psów
40. Najbardziej nie lubię: niesprawiedliwego traktowania i dyskryminacji innych
41. Denerwują mnie: przerwy reklamowe w filmach i serialach
42. Ostatnio oglądam w TV: "Wspaniałe stulecie"
43. Ostatnio wzięłam się za czytanie: trylogii Z. Miłoszewskiego o prokuratorze Teodorze Szackim - niedawno zaczęłam
44. Zaczęłam ruszyć tyłek dzięki: Ewie Chodakowskiej
45. Ćwiczyłam z: Cassey Ho, Shaunem T, trochę też z Zuzką Light i Mel B
46. Dawno: nie jeździłam pociągiem
47. Chciałabym zostać: dobrym lekarzem, nie konowałem/żmiją/zołzą
48. Kiedyś chciałabym nauczyć się: tańca na rurze
49. Jak będę na emeryturze, to: być może zapiszę się na uniwersytet trzeciego wieku
50. A za rok chcę: dostać się na wymarzoną specjalizację
 

 

Uff

I już po egzaminie Nie było łatwo, ale ważne że się wyrobiłam ^^ Wyniki najprawdopodobniej w czwartek.

Żeby zdać Lekarski Egzamin Końcowy, to trzeba mieć conajmniej 56%. Ja bym chciała jakieś 80

Teraz mogę prawdziwie odpocząć przed stażem te kilka dni
 

 
Z okazji pierwszego dnia jesiennych upałów piję pierwszy raz Reddsa

W sobotę mam egzamin (no nareszcie będę to miała z głowy^^)

A w niedzielę już wracam na stałe do domu


  • awatar DariaJot: @daily_blog_16: Nie dziękuję :) Pojutrze będzie mój dobry dzień, mam nadzieję, że dla Was wszystkich też ^^
  • awatar daily_blog_16: Powodzenia na egzaminie! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj nic specjalnego ani wymyślnego nie zjadłam, ale pojadłam dobrze

Śniadanie u mnie wyglądało tak:


jakby ktoś się pytał o pieczywo, to jest chleb razowy Tesco.

Po treningu na siłce (w tym tygodniu 4x15) lunchbox z:
4ch ugotowanych wczoraj wieczorem serduszek z indyka
30g ryżu czerwonego
150g mieszanki warzywnej orientalnej Tesco
+ curry, olej kokosowy jako dodatki




Obiad miałam na słodko: omlet fasolowo-kakaowo-proteinowy z wpc + winogrona na wierzchu (dostałam je akurat) + miód




Na kolację miałam niezłą wyżerkę warzywno-białkową. Białko miałam w postaci serka wiejskiego Piątnica (pełnotłustego) z 10g kakao.




Nie chce mi się jednak dzisiaj pisać tych 50 faktów o mnie, ale postaram się jeszcze w tym tygodniu, dobrze?

A tymczasem narazki
 

 
Dzisiaj (nie)krótki post.
Jutro idę na siłkę i mam dylemat: w zeszłym tygodniu zrobiłam w sumie 2 treningi A (poniedziałek, piątek) i 2 treningi B (środa, niedziela=wczoraj), w których robiłam 3 serie po 15 powtórzeń. A w tym tygodniu chcę podnieść nieco poprzeczkę i zastanawiam się, czy tym razem dołożyć czwartą serię czy dalej robić 3 serie, ale po 20 powtórzeń (czyli lepiej 4x15 czy 3x20 czy to bez różnicy?).
Trening A będę robiła jutro i w sobotę, a trening B w czwartek.
W pozostałe dni robię dalej Yogę Meltdown z Jillian Michaels, jednego dnia lvl1, innego lvl2. No i dalej też robię 30 Day Yoga z Adrienne.

Jutro jak mi się zechce to wstawię foodbooka i napiszę 50 faktów o sobie ^^
 

 
Niedawno wyszła powieść JRR Tolkiena "Story of Kullervo". Tak się ucieszyłam z tej nowiny Co jakiś czas zaglądam w googla, by sprawdzić, kiedy się ta książka ukaże w Polsce, bo na razie ni widu ni słychu na ten temat
Fabuła tej książki wydaje mi się ciekawa, ja lubię takie

Tu macie opis i okładkę:

"Kullervo son of Kalervo is perhaps the darkest and most tragic of all J.R.R. Tolkien’s characters. ‘Hapless Kullervo’, as Tolkien called him, is a luckless orphan boy with supernatural powers and a tragic destiny.

Brought up in the homestead of the dark magician Untamo, who killed his father, kidnapped his mother, and who tries three times to kill him when still a boy, Kullervo is alone save for the love of his twin sister, Wanona, and guarded by the magical powers of the black dog, Musti. When Kullervo is sold into slavery he swears revenge on the magician, but he will learn that even at the point of vengeance there is no escape from the cruellest of fates.

Tolkien wrote that The Story of Kullervo was ‘the germ of my attempt to write legends of my own’, and was ‘a major matter in the legends of the First Age’; his Kullervo was the ancestor of Túrin Turambar, tragic incestuous hero of The Silmarillion. In addition to being a powerful story in its own right, The Story of Kullervo – published here for the first time with the author’s drafts, notes and lecture-essays on its source-work, The Kalevala, is a foundation stone in the structure of Tolkien’s invented world."


  • awatar Pani_Kota: A ten tytuł kojarzy mi się z przekleństwem :p
  • awatar Pani_Kota: Na Twoim miejscu uważała bym z pisaniem o ściąganiu czegokolwiek z neta ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj będę się streszczać, albo i nie.

Na śniadanie, przed treningiem siłowym - kanapki z masłem orzechowym + warzywka



A po powrocie z siłowni zrobiłam sobie coś z wpc: nazwałam go Smooze (tak się nazywał pewien fioletowy potwór z bajki "My Little Pony" - bo dałam tam jagody (przywiozłam kilka słoików jagód z domu), pół kostki sera półtłustego. Dodałam też mango (a kupiłam jedno w promocji), bo miałam na niego ochotę. Równie dobrze by pasował banan. 10g odżywki wystarczyło, żeby nadać waniliowy aromat






Na obiad zapiekanka z dyni, piersi kurczaka i sera żółtego



A na wieczór: surówka z 3ch marchewek, 1nej pietruszki, natki pietruszki + trochę białka w postaci kabanosków




Jutro regeneracja z jogą przed piątkowym wyciskiem.
Mam też dynię, bo upiekłam też na jutro.

Dobranoc, idę ukać jeszcze ^^
 

 
Dzisiejszy mój trening na siłowni będzie wyglądał tak:
Rozgrzewka: 10 minut na orbitreku
Trening - 3 serie po 15 powtórzeń - brak odpoczynku pomiędzy ćwiczeniami (żeby to był trening obwodowy), przerwy żeby się napić wody między jedną pełną serią a drugą
1. Przyciąganie drążka wyciągu górnego za kark
2. Skłony tułowia na ławce rzymskiej
3. Wyciskanie hantli na ławce poziomej
4. Rozpiętki = butterfly
5. Wyciskanie hantli siedząc nad głowę
6. Uginanie ramion z hantlami stojąc (na bicki)
7. Prostowanie ramion na wyciągu (na tricki)
Użyję lżejszych hantli (np. 5 albo 6 kg) niż w treningu A, bo nie chcę, żeby mi się ręce rozrosły
Cardio: 45 minut na bieżni
Rozciąganie: ok 15-20 minut

Za niedługo będę się zbierać. A wieczorem jeszcze wstawię mojego dzisiejszego foodbooka
 

 
Dobra, pora opisać mój dzisiejszy dzień, który jeszcze trwa

Dzisiaj na śniadanie zaserwowałam sobie omleta proteinowego z:
60g czerwonej fasoli z puszki
2ch jajek
10g wpc
10g kakao
usmażyłam na oleju
na szczęście mi wyszedł
i posmarowałam rozgniecionym bananem
całość jakieś 450 kcal
to ja taki przepis wymyśliłam, mam nadzieję, że nie skopiowałam nieświadomie od kogoś innego ^^



uwielbiam omlety z fasolą, czasem robię też omleta z jajek i płatków owsianych. dzisiaj po raz pierwszy dodałam też odżywkę i choć było to mało słodkie, to przynajmniej ładnie pachniało wanilią

Na drugie śniadanie:
kabanosy z Biedronki 100% mięsa Konspol
2 kromki pieczywa 7 ziaren (też z Biedronki)
reszta to co widzicie



Niestety, nie najadałam się "tekturkami" i po nich nadal chciało mi się coś jeść, ale powstrzymywałam się. A po "prawdziwym" pieczywie przynajmniej nie czekam z niecierpliwością na kolejny posiłek

Na obiad usmażyłam pół dyni hokkaido oraz pora na oleju, przyprawiłam ziołami dalmatyńskimi (w tych ziołach jest m.in. szałwia, która pasuje akurat do dyni), później zalałam szklanką bulionu - gotowało się toto jakieś 10-15 minut. I zmiksowałam na zupę-krem. Było tak gęste, że można było zjeść łyżeczką, a nie łyżką. Ja np lubię takie gęste. Zupa krem dla mnie musi być gęsta i treściwa


Kocham dynię i nareszcie sezon na nią trwa Moja ulubiona to oczywiście hokkaido, bo jest taka słodka, a upieczona smakuje jak ciasto

Na kolację miałam wypić piwo, ale była taka parówa, a ja zbyt leniwa, żeby się pofatygować do sklepu. Zamiast tego zaserwowałam sobie warzywka oraz pół kostki sera białego półtłustego - też z Biedronki. Mam obecnie fazę na sery twarogowe, a serki wiejskie już rzadziej kupuję. A jeśli chodzi o sery białe, to wolę półtłuste niż chude, bo są smaczniejsze (to nic, że mają trochę więcej kalorii, a mniej białka), a ja lubię sobie zjeść dobrze




Jutro dyniowa powtórka z rozrywki
I będzie też coś z wpc, ale jeszcze nie wiem co

Dzisiaj miałam luźniejszy trening: Yogę Meltdown z Jillian Michaels lvl1 oraz (nowość) pierwszy dzień 30 Day Yoga Challenge z kanału na YT "Yoga with Adriene". Wrzesień ma 30 dni, tak? Więc wrzesień to dobry miesiąc, żeby zrobić jakieś małe miesięczne wyzwanko.
Polubiłam takie rozciągające ćwiczenia, bo można się przy nich zrelaksować między jednym wyciskiem na siłowni a drugim. W dni, w których ćwiczę lżej oczywiście spożywam mniej kalorii i w te dni raczej nie będę jadać cheat mealów. W dni, w których jestem na siłce pozwalam sobie na więcej.
OK, siadam do nauki już, bo za niecałe 3 tygodnie mam LEK.
Jutro tu wrócę!!!
  • awatar daily_blog_16: Uwielbiam surowe warzywa, zazwyczaj własnie paprykę z twarożkiem :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Siemka,

Zauważyłam jakiś czas temu, że jak w księgarniach się ukażą wszystkie trzy części trylogii, to musi się jeszcze pojawić tzw. czwarta część - albo prequel, albo kontynuacja. Przykładów można podać wiele. Podobnie jak w filmach. Trylogie filmowe składają się z pierwszej i drugiej części oraz trzeciej części podzielonej jeszcze na dwie.

Ale dzisiaj chcę się pochwalić, że wczoraj zaczęłam czytać o to



Trylogia Stiega Larssona bardzo mi się podobała. Czy David Lagercrantz okaże się równie dobrym pisarzem-kontynuatorem opisującym dalsze losy dziennikarza Mikaela Blomkvitza i hakerki Lisbeth Salander?
Napiszę o tym jak już przeczytam całość, bo wczoraj zaczęłam i nie razie nie przeczytałam zbyt wiele.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hej

Po 4ch dniach "bezruchu" najwyższy czas wziąć się za siebie. Za miesiąc pójdę do pracy, więc dalej pracuję nad sobą, bo chcę dobrze wyglądać wśród innych stażystów, lekarzy-mentorów i pacjentów. Nie chcę, żeby mi się cielsko wylewało spod fartucha, dlatego w tym miesiącu podnoszę poprzeczkę.

Dalej biegam, ale na bieżni. Wolę to niż na świeżym powietrzu, bo przynajmniej wiem, ile kalorii spaliłam. No i można trenować o każdej porze, nieważne czy upał/deszcz/śnieg...

Zrezygnowałam z crossfitu, bo nie przepadam za zajęciami grupowymi. Nie lubię rywalizacji. Inni ćwiczyli przy dużo większym obciążeniu niż ja, więc ja jako początkująca czułam się przy nich "mała".
Wolę poćwiczyć indywidualnie. Dzisiaj zrobiłam trening siłowy na dolne partie ciała (nazwę to Treningiem A, bo trening B zrobię w środę i tak na zmianę, co drugi dzień, czyli 3-4x/tyg).

Rozgrzewka: 10 minut na orbitreku
Trening - 3 serie po 15 powtórzeń - brak odpoczynku pomiędzy ćwiczeniami (żeby to był trening obwodowy), przerwy żeby się napić wody między jedną pełną serią a drugą
1. Przysiady ze sztangą (20kg)
2. Uginanie nóg na maszynie leżąc na brzuchu
3. Prostowanie nóg siedząc na maszynie
4. Wykroki (10kg ciężarki)
5. Prostowanie nóg w podporze przodem
6. Łydki
Cardio: 45 minut na bieżni
Rozciąganie: ok 15-20 minut

Po ćwiczeniach się zmachałam i spociłam, ale po stretchingu czułam się już tak jakbym w ogóle nie ćwiczyła

Dzisiaj wieczorem podam zapodam fotkę i przepis na zupę krem z dyni.
Jutro na omleta proteinowego
A pojutrze wrzucę trening B - na "górkę"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›